***

" ... I bardzo lubie sluchac noca gwiazd. To tak jak piecset milionow dzwoneczkow... "

piątek, 2 grudnia 2011

zima tuz tuz :)

idziemy z zosia rano do przedszkola...
- mamo, czy my mamy zapasy na zime?
-... hmmm... mamy. a wy sie teraz w przedszkolu uczycie o zapasach?
- nie, uczymy sie dobrych manier. ale pytam o zapasy. 
- a wiesz co to zapasy?
- tak, to takie co sie na zime szykuje, wiewiorki szykuja orzechy, a my przetwory. jakie my mamo mamy przetwory?
- no rozne mamy... malinki, papryke, soczki od babci stasi z malin, porzeczek...
- wiem wiem. a od babci marysi mamy takie soczki przetwory bobowity, ona takie zrobila zapasy... :)

czwartek, 1 grudnia 2011

na wszystko jest sposob...

- mamo, mamo.... - wola przerazona troche zosia pochylona nade mna. dwie sekundy wczesniej polozylam sie na dywanie....
- co chcesz zosiu?
- mamo, co ci sie stalo?
- nic... zmeczona jestem, chcialam polezec i odpoczac chwilke (mam zal do siebie bo zosik wyglada na przestaszonego).
- zmeczona jestes? bo sie nie wyspalas, tak?
- tak zosiu (fakt, nie wyspalam sie od dawna, jestem totalnie wymeczona).
- mamo, to idz juz spac, poloz sie i sie wyspij.
- nie moge zosiu, musze jeszcze cos zrobic dzisiaj zanim pojde spac...
- mamo, ja mam pomysl - wez i zrob to jutro w pracy, a dzis idz juz spac....
- super pomysl zosiu - usmiecham sie do siebie - ale wiesz, nie wszystko da sie zabrac do pracy i tam zrobic...
- nie? - zosia jest zdziwiona...
- nie :) bo na przyklad musze zrobic pranie...
- a to ty mamo w pracy nie masz pralki??????????? niech moze ktos kupi... - odpowiada najpowazniej na swiecie moja madra coreczka :)


dzis nie wyspalam sie znow :(

sobota, 26 listopada 2011

maly kombinator





- mamo, ja nie pojde w poniedzialek do przedszkola...
- a dlaczego?
- bo ja jestem zasmarkana. i pani tak powiedziala "jestes zosiu zasmarkana, nie idz w poniedzialek do przedszkola"
- tak...? (troche mnie to dziwi, fakt, jakis tam katar ma, ale nie to zeby katarzysko, ale jak pani naprawde tak mowila....) zosiu, a ktora pani tak powiedziala - ciagne dalej rozmowe.
- no... pani beatka.
- dobrze, to ja zadzwonie jutro do pani beatki i zapytam.
- mamo... nie zadzwonisz, na pewno nie masz numeru...
- mam... (bo mam ;) )
-.... hhh.... mamo, to moze juz nie dzwon, moze pojde i juz w ten poniedzialek :)




jejku, ona ma dopiero cztery latka, mala dziewczynka, bezbronna coreczka mamusi, ktora zaczyna kombinowac juz w przedszkolu....

niedziela, 20 listopada 2011

kartka urodzinowa

tym razem cos ode mnie :) tak, przyznaje, ze bardzo mi brak tego kartkowania, scrapowania, a ostatnio ciagnie mnie tez do szycia, ale dni mijaja zdecydowanie za szybko (czy tylko dla mnie?)...
udalo mi sie jednak zrobic kartke na urodziny zosiowej kolezanki z przedszkola, oczywsicie wczoraj pozna noca, pospiesznie i troche sennie... efekt nie do konca mi sie podoba, ale wyszlo jak wyszlo i dzis karteczka trafila juz do rak bianeczki :)


niestety zdjecia nie wyszly najlepiej, ze wzgl na brokatowy papier. no i z lampa robione, bo bez lampy bylo jeszcze gorzej :(




czwartek, 10 listopada 2011

zimowo



zimno dzisiaj okropnie... mialam nawet plan, by isc do pracy piechota, ale wystarczylo mi dojscie na przystanek i trzeslam sie z zimna...
wiec skoro zrobilo sie juz tak zimowo pokaze balwanka, ktorego oczywiscie jakis czas temu zosia zaniosla pani do przedszkola (najchetniej codziennie cos by nosila "w prezencie"  :) )


mielismy okazje wykorzystac sztuczny snieg, o ile zosie zachwycil, mnie troszke mniej - wiecej sprzatania, ale przede wszytskim przyklejenie nosa i oczu do sniegu okazalo sie nie lada wyzwaniem...
no, ale zoska ze wsyztskim sobie poradzi (choc troszke zepsulo to efekt koncowy, jednak liczy sie pomysl)


a oto i nasz pan balwan:




wtorek, 8 listopada 2011

konkursowo :)



o konkursie w przedszkolu wiedzialam, ale ostatnio zawsze cos na glowie, wiec tym razem sobie darowalismy... do czasu :) pani beatka - ulubiona zreszta pani w grupie zosi - zagadnela mnie, ze dlaczego jeszcze grupowa artystka nie przyniosla pracy na konkurs? tym oto sposobem wieczorem - juz kilka dni temu - powstala kolejna praca zosi. pomoglam jej jedynie odrysowujac dlonie, uzyczylam stempelki, tusze - reszta zajela sie zosia...
temat:  'przyroda pedzlem malowana' - nie do konca wiedzialam, czy to przenosnia, czy praca ma byc wykonana farbami, ale nawet sama pani nie wiedziala, wiec wykombinowalismy - technika mieszana :)


musze przyznac, ze efekt mnie zadowolil (zoske tez, choc jak sama stwierdzila - troszke sie zmeczyla :) )











niedziela, 6 listopada 2011

komplemenciara :)

zosia sie dzis wystroila - mielismy gosci. nalozyla suknie "ksiezniczki", naszyjniki, korale, pierscionki... oczywiscie brokatowe baletki takze...


gdy goscie juz poszli (a ja zajelam sie sprzataniem w kuchni ) przybiegla do mnie moja mala ksiezniczka z tekstem:


 - mamo, ja nigdy nie bede taka sliczna jak ty... 
- zosiu, ty jestes sliczna! - (naprawde mnie zaskoczyla!!!) -  jestes sliczniejsza ode mnie!!!!!  chodz, zrobie ci zdjecie, zobaczysz jaka jestes sliczna!!!!!
- nie musisz mamo, ja patrze w lusterko i widze jak wygladam. :)


:)